Michał Przybylski po meczu z Boracem, hat-trick stolarza!

Źródło zdjęcia tytułowego > (na zdjęciu tytułowym Michał Przybylski)

B36 Torshavn – zdobywca pucharu Wysp Owczych przegrał w pierwszym meczu el. Ligi Konferencji z faworyzowanym Boracem Banja Luka z Bośni 0:2. Nie poddali się jednak i  zwyciężyli rewanż u siebie 3:1. Następnie wygrali serię rzutów karnych i awansowali do 2. rundy. W barwach Farerów ponad 80. minut zagrał Michał Przybylski, z którym dziś porozmawialiśmy. Zapraszamy

3 gole w meczu (hat-tricka) ustrzelił Magnus Egilsson. Co w tym dziwnego? Jest to nominalny lewy obrońca, który w swojej karierze zdobył ledwie 8 goli.

Magnus Egilsson (po prawej)

źródło zdjęcia – B36 Twitter

B36 w kolejnej rundzie stanie naprzeciw Tre Fiori z San Marino. Przed nimi zatem ogromna szansa na awans jeszcze dalej.

ROZMOWA

Co było kluczowe w meczu z Boracem? Który moment zmienił oblicze dwumeczu?

Michał Przybylski: Kluczowym momentem był na pewno mecz rewanżowy u siebie. Wiedzieliśmy, że pierwszy mecz na wyjeździe o niczym nie zadecyduje. Pierwsza bramka u siebie na pewno sporo namieszała. Wtedy wiedzieliśmy, że mecz pozostanie otwarty i wszystko może się wydarzyć. Na szczęście wszystko potoczyło się po naszej myśli.

Czy lepiej jest obserwować karne z perspektywy ławki, czy lepiej brać w nich udział? (Michał opuścił plac gry w 81. minucie)

Raczej lepiej brać w nich udział. Nie było to łatwe do oglądania. Przy ostatnim byłem spokojny. Czułem, że strzeli (Lukas Enevoldsen przyp. red.), ale przy tych pierwszych karnych strasznie się denerwowałem, szczególnie po naszym nietrafionym karnym.

Jakie masz oczekiwania przed starciem z Tre Fiori (San Marino)? Będziecie raczej  faworytem.

Myślę, że jesteśmy faworytem, ale to nie będzie łatwy mecz. Z tego, co widziałem, to oni bardzo nisko się bronią, a my mamy największy problem właśnie z takimi drużynami. Myślę, że znowu zadecyduje mecz u siebie. My gramy pierwszy u siebie i  bardzo ważne, aby uzyskać dobry wynik. Jeśli nie wygramy, to będzie bardzo trudno na wyjeździe, na ich murawie i przy ich pogodzie.

Czy Magnus Egilsson na treningach wykazywał instynkt strzelecki? Jest przecież lewym obrońcą (strzelec 3 goli w rewanżu z Boracem).

Magnus ma fajnie ułożoną lewą nogę. Wykonuje stałe fragmenty. Tak się złożyło, że nasz wykonawca od karnych (Magnus Holm Jacobsen  przyp. red.) dostał czerwoną kartkę w pierwszej połowie, więc Magnus dostał szanse na wykonanie karnych, z czego świetnie skorzystał.

Czym on się zajmuje zawodowo? (wspominałeś ostatnio, że większość graczy pracuje)

Magnus jest stolarzem. Nie jest to łatwy zawód obok piłki, ale raczej nie narzeka.

Jak ocenisz krótko dotychczasowy sezon? Tracicie sporo punktów do lidera.

Nie ma co ukrywać. Przed sezonem mówiliśmy otwarcie, że nie mamy drużyny na mistrza, a nawet na drugie miejsce. Dla nas najważniejsze jest zakwalifikowanie się do europejskich pucharów w następnym sezonie, czyli finisz w top4. Na razie jesteśmy na 4. miejscu, ale przewaga nad 5. drużyną jest zdecydowanie mniejsza, niż zakładaliśmy. Na drugą połowę sezonu bardziej myślimy o utrzymaniu czwartego miejsca niż gonieniu trzeciego. Nie jest źle na razie, ale mogło być lepiej. Liczymy na fajną przygodę w Conference League i zakończenie w top4. Wtedy można będzie uznać sezon za udany.

Dlaczego zdecydowałeś się na powrót do B36? (Michał po roku gry dla HB Torshavn powrócił do B36 Torshavn, gdzie rozegrał wcześniej 3 dobre sezony)

W piłce zawsze chodzi o granie i szacunek. Nie czułem tego w HB. Nie chodzi tutaj o szatnie, bo w HB była jedna z lepszych, w jakich byłem w mojej przygodzie z piłką. Zarząd jednak za bardzo mnie nie szanował. Zwolnili też po sezonie trenera, który był od paru miesięcy i na mnie cały czas stawiał. Zarząd też nie był zadowolony z tego, że grałem ja, a nie wychowankowie. Czułem, w którą stronę to szło i musiałem odejść. Padło na B36. Klub i szatnię, którą dobrze znam. Do dziś nie żałuję tej decyzji.

Rozmawiał Arkadiusz Brzękowski

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.